Choroszcz.pl
Choroszcz.pl Choroszcz.pl Choroszcz.pl Cyfrowy Urząd Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa Fundusze UE Rozlicz PIT w Choroszczy Biuletyn informacji publicznej
Choroszcz.pl

Elektrownie wodne w Babinie i Złotorii? Rolnicy mają wątpliwości

2010-03-24

Gazeta w Choroszczy

Według projektantów elektrownie wodne są bezpieczne, ekologiczne i estetyczne. Rolnicy mają jednak wątpliwości i są ostrożni. Dziś (24 marca) w Choroszczy odbyły się konsultacje z mieszkańcami w sprawie budowy małych ...

Przedstawicielka CEDI przekonywała do idei budowy MEW, foto: Izolda HukałowiczWedług projektantów elektrownie wodne są bezpieczne, ekologiczne i estetyczne. Rolnicy mają jednak wątpliwości i są ostrożni. Dziś (24 marca) w Choroszczy odbyły się konsultacje z mieszkańcami w sprawie budowy małych elektrowni wodnych w Babinie i Złotorii.

W remizie OSP w Choroszczy z rolnikami spotkali się przedstawiciele firmy CEDI. Firma chce wybudować system małych elektrowni wodnych na Narwi w sześciu miejscowościach: Złotorii, Babinie, Strękowej Górze, Górze, Tykocinie i Rzędzianach.

Podczas spotkania z grupą około 20 rolników przedstawiciele firmy CEDI przedstawili koncepcję systemu elektrowni wodnych na Narwi. Zapewniali, że działanie elektrowni nie spowoduje podtopień gruntów w okolicach zapór, nie oszpeci krajobrazu oraz nie spowoduje hałasu.

Pojedyncza elektrownia miałaby wytwarzać energię o mocy do 200 KW. Koszt jej budowy to ok. 8 milionów złotych. Elektrownie składałyby się z modułowych prefabrykatów, dlatego termin budowy byłby stosunkowo krótki. Termin pełnej realizacji projektu zająłby około 2 lat, w tym – sama budowa trwałaby około 8 miesięcy.

Rolnicy wyrazili obawy, że poziom wody na Narwi mógłby być celowo utrzymywany na wysokim poziomie, aby elektrownia mogła wytworzyć jak największą ilość energii, a tym samym – wygenerować większe zyski. Rolnicy boją się, że może to spowodować częstsze i intensywniejsze podtopienia pól zwłaszcza w okresie sianokosów.

Projektanci z CEDI zapewniali, że grunty będą zatapiane w takim samym stopniu, jak obecnie i że firma nie może dowolnie manipulować wysokością poziomu wody na jazach.

Na pytanie rolników czy w wypadku zepsucia się urządzeń kontrolujących poziom wód i zalania gruntów, rolnicy mogliby otrzymać odszkodowania, przedstawiciele CEDI nie udzielili konkretnej odpowiedzi.

Przekonując rolników do idei małych elektrowni wodnych, firma podkreślała, że gmina mogłaby skorzystać na tym poprzez wpływy z podatków oraz finansowanie „innych zobowiązań wobec społeczności”. Na czym miałyby one polegać – nie wyjaśniła jednak.

CEDI przekonywała, że mogłaby sfinansować rewitalizację jazów oraz wzmocnić wały w okolicach gospodarstw zagrożonych powodzią. Na pytanie o możliwość stworzenia miejsc pracy przy obsłudze elektrowni, firma opowiedziała, że zatrudniłaby łącznie od 4 do 10 osób i podkreśliła, że nie tworzy zakładu pracy, gdyż system małych elektrowni wodnych jest w pełni skomputeryzowany i sterowany centralnie.

Firma przyznała, że budowa systemu małych elektrowni wodnych budzi zastrzeżenia ekologów. „Niestety, nie możemy zadowolić wszystkich” – mówiła przedstawicielka CEDI. Przyznała, że protesty ekologów oraz rolników mogą utrudnić i opóźnić realizację projektu.

Konsultacje z mieszkańcami naszej gminy były pierwszymi z serii spotkań informacyjnych. Firma chce w przyszłości zorganizować podobne, by dokładniej poznać obawy rolników oraz przekonać ich do swojego projektu. (IH)