Choroszcz.pl
Choroszcz.pl Choroszcz.pl Choroszcz.pl Cyfrowy Urząd Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa Fundusze UE Rozlicz PIT w Choroszczy Biuletyn informacji publicznej
Choroszcz.pl

“Multimedialny pamiętnik naszej szkoły” – wywiad z Adamem Kamieńskim

2019-03-14

Gazeta w Choroszczy

„Multimedialny pamiętnik naszej szkoły” to innowacja pedagogiczna, do opracowania której impulsem było umożliwienie uczniom jeszcze głębszego przywiązania do historii, tradycji oraz wzmacniania poczucia tożsamości szkolnej, lokalnej i narodowej poprzez poznanie i przybliżenie historii Szkoły Podstawowej w Choroszczy. Efektem innowacji będzie powstanie wystawy “Multimedialny pamiętnik naszej szkoły”, która przyczyni się do poszerzenia wiedzy na temat historii szkoły, jak również pozwoli rozwijać poczucie dumy z bycia uczniem Szkoły Podstawowej w Choroszczy.

 

Jak wyglądał budynek szkoły i gdzie się znajdował w czasach, gdy uczęszczał Pan do szkoły?

Budynek szkoły znajdował się i znajduje przy ulicy Powstania Styczniowego 1 (za moich czasów była to ulica Dzierżyńskiego). Dwa lata w klasie drugiej i trzeciej uczyłem się w tzw. baraku (budynek po szkole zawodowej) przy ul. A. Mickiewicza.

 

Jak uczniowie spędzali przerwy?

Na przerwach często graliśmy w ganianego, kapsle i ping-ponga, w zależności od jej długości był czas na krótkie pogawędki i różne zabawy. W okresie wiosennym większość przerw spędzaliśmy na świeżym powietrzu.

 

Domeną ucznia jest ściąganie na klasówkach. Czy Pan także to robił jako uczeń?

(śmiech) ściągi to podstawa. A tak na poważnie: w czasie, gdy się uczyłem, ściągi miały trochę inne znaczenie. Aby ją stworzyć, trzeba było zajrzeć do książek i z nich przepisać wiadomości potrzebne do opanowania na sprawdzian. Często, po napisaniu takiej ściągi, już na sprawdzianie nie korzystałem z niej, ponieważ już umiałem dany materiał. Pisanie ściąg było dobrym sposobem do przyswojenia wiedzy. Niektórzy z nauczycieli zachęcali nas nawet do takich metod, ale ściągać nie pozwalali.

 

Każdy ma swoją ulubioną książkę. Czy pamięta Pan swoją ulubioną lekturę z czasów szkolnych? Co Pan lubi czytać obecnie?

Naukę czytania opanowałem dość wcześnie. Jeszcze zanim zacząłem naukę w szkole, w przedszkolu czytałem swoim kolegom bajki, i to mi zostało do dziś. Z czasów szkolnych lubiłem czytać „Akademię Pana Kleksa”, później „Krzyżaków”. Z czasem przyszła pora na książki Adama Bahdaja, Zbigniewa Nienackiego czy Edmunda Niziurskiego. Do dziś lubię książki przygodowe z nutką sensacji. Moim ulubionym autorem jest Wilbur Smith. Lubię też książki Dana Browna, no i często z sentymentem wracam do powieści Henryka Sienkiewicza, a także wspomnianych autorów z lat młodzieńczych.

 

Jaka była najzabawniejsza sytuacja, która przydarzyła się Panu w szkole? Mamy tu na myśli czasy, kiedy chodził Pan do szkoły jako uczeń.

Sytuacji było wiele, ponieważ często robiliśmy różne psikusy. To były oczywiście niewinne żarty typu: niewyciśnięta gąbka, kartka na plecach czy też wiązanie sznurówek w butach.

 

Czy są nauczyciele, którzy szczególnie zapadli Panu w pamięci, z okresu gdy był Pan uczniem? Co było tego powodem?

Wielu nauczycieli zapamiętałem, wiele się od nich nauczyłem. Pierwszą osobą był wychowawca z czwartej klasy Pan Szepielak – surowy matematyk, harcerz. Była to osoba z bardzo konserwatywnymi metodami wychowawczymi; dzięki tym metodom wzbudzał nasz szacunek. Zresztą miałem kilku, ale naprawdę świetnych wychowawców; oprócz pana Szepielaka, cenię do dziś metody wychowawcze Pani Bożenny Jarguz, która według mnie miała super podejście do nas – dorastającej młodzieży. Z reszty nauczycieli zapadło mi w pamięci kilku: Fizyka – Pan Mirosław Malinowski, Chemia – Pan Zenon Łotowski, Historia – Pan Fiedoruk, Pani Małgorzata Bujnowska (obecnie Łotowska), Pani Gajlewicz, Pan Siwierski, Pan Popko, Pan Szawluk, Pan Mydlarz, Pan Jasiński... Oj, wymienić mógłbym jeszcze wielu…

 

Jakie były Pana ulubione przedmioty i dlaczego?

Miałem ich kilka: Język Polski, Historia, Matematyka, Fizyka i Chemia. Z Języka Polskiego lubiłem pisać dyktanda, Historia zawsze mnie ciekawiła – zresztą w późniejszym okresie studiowałem Historię. Nie każdy lubił Matematykę, ale u mnie ta miłość została wszczepiona przez Pana Szepielaka; orłem z Matematyki, co prawda, nie byłem, ale bardzo lubiłem ten przedmiot; Fizyka i Chemia, chyba przez to, że prowadzili te przedmioty fantastyczni nauczyciele.

 

W szkole zapewne organizowane były imprezy, czy miał Pan ulubioną imprezę szkolną?

Za naszych czasów było dużo dyskotek szkolnych związanych np. z choinką, andrzejkami, ostatkami itp.; robiliśmy też imprezy klasowe, były wycieczki do kina, teatru. Nie miałem jednej ulubionej, ale w każdej z imprez uczestniczyłem z wielką chęcią. Nawet podczas ferii szkoły były otwarte: można było przyjść na dyskotekę, pograć w ping-ponga, koszykówkę, modne były wtedy także seanse video; maratony filmowe – odbywały się w sali 55. Pamiętam też, że na zakończenie klas ósmych, a więc gdy kończyliśmy naukę w szkole podstawowej, miała się odbyć dyskoteka pożegnalna, niestety zabrali prąd, więc wspólnie z uczniami innych ósmych klas „ruszyliśmy” na Choroszcz. Jeden z kolegów miał akordeon, więc chodziliśmy po naszym miasteczku śpiewając różne piosenki. Wzbudziliśmy dużą sensację, kulturalnie bawiąc się na ulicach Choroszczy. Uważam że nasz rocznik był bardzo ze sobą zżyty.

 

Czy za naszym pośrednictwem chciałby Pan przekazać dzisiejszym uczniom tej szkoły?

Chciałbym zaapelować do uczniów, by podtrzymywali tradycje Szkoły w Choroszczy. Ta szkoła dla wielu z Was jest wielopokoleniowa. U większości obecnych uczniów, wcześniej naukę w tej szkole pobierali ich rodzice czy nawet dziadkowie. Nauka w szkole podstawowej jest częścią życia osoby dorastającej. Tutaj zaczynamy poznawać inny świat, tutaj najczęściej spotykamy naszych najlepszych przyjaciół. Pielęgnujmy te tradycje w naszych sercach i przekazujmy je następnym pokoleniom. Pozdrawiam.

Anna Kozłowska

[See image gallery at gazeta.choroszcz.pl]